Prolog, czyli intro(wersja).

Jutro wyruszam pieszo na zachód w kierunku wysp brytyjskich. Gdzieś po drodze w życiu zgubiłem sens...  choć być może go po prostu dotychcza...

poniedziałek, 22 lutego 2016

CDN, czyli Ciąg Dalszy Następuje

Ponad 4 miesiące minęły odkąd zamieściłem ostatni post (a już wtedy opisywane wydarzenia miały miejsce niemal miesiąc wcześniej). Ani razu jednak, nie przeszło mi przez myśl aby bloga porzucić. Przez cały ten okres wracała do mnie idea kontynuacji tego co zacząłem i wiedziałem, że powrót do blogowania jest kwestią czasu. 

Do opracowywania rozbudowanych wpisów na telefonie się zniechęciłem, natomiast po kilku próbach zebrania do kupy i materializacji myśli za pośrednictwem publicznych komputerów w miejskiej bibliotece- zrezygnowałem i z tego. 
Nie będę kontynuował bez Personal Computer- w pełnym tych słów znaczeniu. Podświadomie, blogowanie na swoim komputerze, w dogodnym do tego miejscu i czasie, otrzymało najwyższy priorytet. 

Oczywiście, teoretycznie, mogłem napisać cokolwiek, dać znać co u mnie, chciałem zdążyć przed końcem roku... jednak w praktyce, raz jeszcze przekonałem się, że wolę dokładnie opracować materiał, którym się dzielę.
Czas musiał upłynąć i wzburzony pył osiąść, abym znów miał jasność tego, co chcę napisać.

Siłą rzeczy wydarzenia i ich refleksje, mające potencjał stanowić treść bloga, kumulowały się. Zwiększający się z każdym dniem dystans czasowy, powodował, że zabranie się za ich opracowanie stanowiło coraz większe wyzwanie.
Ponowne psychiczne przebrnięcie przez kilka miesięcy, uporządkowanie masy notatek, zdjęć i filmów, przeniesienie bloga i kanału yt na drugie konto googla, przekierowanie domeny... 
Zdecydowałem, że dobrym początkiem będzie przeczytanie dotychczasowej całości “od dechy do dechy”...

...i po przeczytaniu poczułem ulgę.
Ulgę, że w końcu zacząłem i że odbieram bloga pozytywniej, niż go zapamiętałem. 
Przypominały mi się momenty w których pisałem konkretne zdania... i ciężar odpowiedzialności, który na siebie narzuciłem, za opisanie ich w sposób ciekawy i zgodny z prawdą- w polowych warunkach.

Nie było postu, hucznie kończącego wyprawę, dlatego teraz chcę podziękować wszystkim, którzy śledzili moje poczynania- w szczególności osobom, które pozostawiły pozytywne, dodające otuchy, komentarze. Dziękuję!
Podziękować... oraz przeprosić, za brak wieści na koniec... postaram się to nadrobić. 

Niezależnie dla ilu odbiorców, czy tylko dla siebie- chcę dalej prowadzić bloga. Sprawia mi to przyjemność, pozwala się realizować.
Wartością, którą widzę w blogowaniu, jest konieczność uporządkowania i zredagowania swoich przeżyć, co pomaga ugruntować doświadczenia i utrzymać spójność.



Mieszkam teraz w centrum buddyjskim w Leicester.
Jeśli interesuje Cię jak tu trafiłem i jak się żyje w UK to zapraszam do kolejnych wpisów.

Wszystkiego dobrego!
Maciek

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Hej Dżasta!
      ...OK, jedna czytelniczka pozostała ;)

      Usuń
    2. Nie tylko jedna:)kilka osób w pracy sprawdzało i śledziło Twoją wędrówkę :)

      Usuń
  2. Jesteśmy z Ciebie dumni Młody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, duma! Potężne słowo-narzędzie w arsenale ego,
      Ego, aby być dumne, musi podnieść swoją wartość. Jakżebyśmy inaczej mogli oceniać- czy to siebie, czy innych- nie patrząc z góry?
      W momencie, gdy duma skierowana jest na zewnątrz, obiektem może nawet być zjawisko na które ego nie miało bezpośredniego wpływu.
      Po za tym, ego nie lubi samotności, potrzebuje innych: zarówno do potyczek jak i kooperacji. Dlatego też wygłasza stwierdzenia nie tylko w swoim imieniu, ale i osób trzecich- rozmywając tym samym swoją za nie odpowiedzialność.
      Ponadto, a może- przede wszystkim, ego zrobi wszystko, aby nie zostać zdemaskowane, przykładowo- zakładając maskę uznania dla drugiej osoby.

      Usuń
  3. IDZ DALEJ ZROB PROGRAM W TV I ZAROB KUPE SIANA IDZ DO AZJI DASZ RADE
    NA OKOLO OCZYWISCIE

    OdpowiedzUsuń