2016/06/01

Minął rok...

...odkąd opuściłem Gdynię i rozpocząłem bloga.
Chciałbym opisać wszystko co się przez ten czas wydarzyło, lecz prawda jest taka, że z każdym dniem ilość potencjalnego materiału narasta, a świeże jeszcze przed chwilą doświadczenia stygną w tworzywie prokrastynacji. Żywa pozostaje nadzieja na nadrobienie braków. 
Pozdrawiam z Londynu

Dinas Brân, Lllangollen, Walia 

2016/03/10

#071-#074 2015.08.10-13 Ghent

Trudno było mi uporać się z poprzednim postem.
Ciężki był powrót do tamtego okresu: samotności, zmęczenia, niepewności.
Powstrzymywało mnie też swoiste poczucie przegranej, że zboczyłem z kursu korzystając z autobusu (choć w sumie, wraz z autostopami, nie przejechałem więcej niż 50km).
Na szczycie wszystkich innych okoliczności stały piętrzące się, potencjalne posty nieaktualizowanego bloga. 
Tak, to demotywowało.

2016/02/29

#071 2015.08.10 Zelzate ...powrót?

"3 dni drogi za Antwerpią, przechodząc przez Zelzate, krążyłem po deptaku w poszukiwaniu Wi-Fi i ładowania. Wszystkie kawiarnie zapchane po brzegi, na całej ulicy rozbrzmiewa tandetna, biesiadna muzyka, a w jej rytm wyje piosenkarz.
W pewnym momencie zacząłem czuć się dziwnie. Pomimo upalnego dnia, czułem dreszcze i ból w mięśniach. Rzecz jasna, po tylu kilometrach można odczuwać zmęczenie, jednak- również dzięki zrobionym kilometrom- do tego typu codziennego wysiłku się przyzwyczaiłem. Nie był to wysiłek- miałem gorączkę.

2016/02/22

CDN, czyli Ciąg Dalszy Następuje

Ponad 4 miesiące minęły odkąd zamieściłem ostatni post (a już wtedy opisywane wydarzenia miały miejsce niemal miesiąc wcześniej). Ani razu jednak, nie przeszło mi przez myśl aby bloga porzucić. Przez cały ten okres wracała do mnie idea kontynuacji tego co zacząłem i wiedziałem, że powrót do blogowania jest kwestią czasu. 

2015/07/24

#054 2015.07.24 Schüttorf


Po raz kolejny przekonuję się o opłacalności korzystania
z kempingów niedaleko ruchliwych ulic. A30 500m dalej
była tylko oddalonym szumem.
Biuro miało przerwę do 10ej, zabrać się powinienem do 11ej. Nienasycony bieżącą wodą, jeszcze raz wziąłem prysznic i spokojnie spakowałem dobytek oczekując, aż ostatnia dioda na power banku przestanie migać, co by symbolizowało naładowanie.